22 maja 2004

# 7

140 pln za książki zamowione w Merlinie, które przyniósł dzisiaj pan listonosz. I znowu bez pieniędzy.
Kwestia przyzwyczajenia. A ta piękna spódnica w Ravelu, od której dzieli mnie jedynie dystans 119 pln? I białe japonki z Prima Moda - do nich skromne 180... Podwyżkę dajcie... Swoją drogą K. ma rację, nie potrafię się opanować w sklepie. Zaraz chcę wszystko mieć, nawet jeśli tak naprawdę nie mam pieniędzy to i tak kupuję i to jest choroba.
Gorzej, kiedy wchodzę do Calzedonii, której plakaty osaczały mnie w całym mieście, a największa góra bikini jest na mnie o wiele za mała.
(Od operacji zmniejszania biustu z kolei dzieli mnie kwota 5.000 - 8.000). Wiem, że On kocha mój biust. Wiem, że wiele dziewczyn ma kompleksy na punkcie rozmiaru A. Dla mnie problem jest duży jak duże D. Niestety. Te, które marzą o dużym biuście, chyba same nie wiedzą, co mówią.

--

Kitu mój dzisiaj taki kochany. Oboje jeszcze po wczorajszym seksie bardzo koci jesteśmy.
Słucham Stereo MC's - Dj Kicks i czekam aż Kriczr wyjdzie z wanny, żebyśmy mogli razem, chociaż wirtualnie, napić się herbaty i powiedzieć sobie Dobranoc.

Przeczytałam dzisiaj prawie całą książkę Iriny Dienieżkinowej, Daj mi - tej, co to zwą ją "rosyjską Masłowską". Nie lubię takich porównań, bo narzucają ludziom opinię zanim ci przeczytają cokolwiek. A dla mnie to żadna Masłowska, nie bardzo rozumiem skąd taki wniosek. Bo obie mają po 21 lat i piszą o swoich rówieśnikach? Nieważne, że Masłowska stworzyła zupełnie absurdalną rzeczywistość, opartą na swoich niezrozumiałych regułach, a Dienieżkina opisuje rzeczywistość - w której jak sama mówi - żyją ona i jej przyjeciele. I obie dziewczyny piszą zupełnie inaczej, a takie porównania mogą być krzywdzące dla nich obu.
Nieważne, Dienieżkina niezła, chociaż pierwsze opowiadanie banalne, kolejne coraz ciekawsze, oscylujące na granicy absurdu gdzieś blisko Etgara Kereta. Zważywszy na to, że to debiut - rokuję duże nadzieje. Miło wiedzieć, że wydawcy dają jednak szanse młodym.

Brak komentarzy: